[PIŁKA NOŻNA] Górnik Łęczna – Znicz Pruszków 3:0. Koniec zwycięskiej serii lidera w Betclic 2. lidze

[PIŁKA NOŻNA] Górnik Łęczna – Znicz Pruszków 3:0. Koniec zwycięskiej serii lidera w Betclic 2. lidze

Pięć ligowych zwycięstw z rzędu i bolesne zatrzymanie w Łęcznej. Znicz Pruszków przegrał na wyjeździe z Górnikiem Łęczna 0:3 w 14. kolejce Betclic 2. ligi, a dla kibiców z Pruszkowa najbardziej frustrujący mógł być moment tuż po rozpoczęciu drugiej połowy. Była wtedy szansa na bramkę kontaktową, lecz piłkę sprzed linii bramkowej wybił Rafał Kobryń.

Sobotnie spotkanie, rozegrane 31 października o godzinie 11.00, szybko zaczęło układać się nie po myśli gości. Już po 23 minutach pruszkowianie przegrywali 0:2. Musieli odrabiać straty na terenie trzeciej drużyny ligi, a ostatecznie wrócili bez punktów i bez zdobytej bramki. Seria, z którą przyjechali jako lider, skończyła się więc wyraźną porażką.

Dwie stracone bramki w 23 minuty

Pierwsze ostrzeżenie miało od razu wymierną cenę. W 11. minucie Bartłomiej Korbecki zdobył bramkę na 1:0 dla gospodarzy. Znicz znalazł się w sytuacji wymagającej odpowiedzi, ale zamiast wyrównania przyszło kolejne trafienie łęcznian. W 23. minucie Korbecki podał do Wiktora Niewiarowskiego, a ten podwyższył na 2:0.

To był trudny początek dla zespołu Łukasza Smolarowa. Między golami, w 17. minucie, żółtą kartkę otrzymał N. Zawistowski. Jeszcze przed upływem pół godziny goście mieli zatem nie tylko dwubramkową stratę, lecz także pierwsze indywidualne upomnienie.

W 32. minucie M. Karol zastąpił J. Kosmalskiego. Po spotkaniu trener Znicza mówił między innymi o urazie mięśniowym swojego zawodnika w pierwszej połowie. Nie był to jedyny problem, na który wskazywał szkoleniowiec. Podkreślał również krótki czas na regenerację po środowym meczu pucharowym i zaznaczał, że Górnik miał o półtorej doby więcej na przygotowanie.

Nie zmieniało to obrazu pierwszych 45 minut. Gospodarze zdobyli dwie bramki, a według późniejszej oceny Niewiarowskiego mogli prowadzić jeszcze wyżej. Podobnie widział tę część spotkania Grzegorz Bonin, który uznał zwycięstwo za pewne i zasłużone, wskazując, że łęcznianie mogli wcześniej rozstrzygnąć losy rywalizacji. Przed zejściem do szatni żółte kartki zobaczyli jeszcze Korbecki i M. Walski.

Więcej lokalnych informacji z Pruszkowa jest na wpruszkowie.pl. Sprawdź też, co dzieje się w najbliższych dniach – wydarzenia i imprezy zbieramy na wpruszkowie.pl/wydarzenie.

Kobryń zatrzymał nadzieję na kontakt

Najbardziej obiecująca okazja Znicza przyszła niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy. Strzał Bartosza Mazurka zmierzał do bramki, ale Kobryń wybił piłkę sprzed linii. Zamiast 1:2 nadal było 0:2. Właśnie tę interwencję Niewiarowski wskazał później jako kluczową dla przebiegu meczu.

Dla pruszkowian był to moment, w którym mogli zmniejszyć dystans i nadać pościgowi konkretny wymiar. Nie zdołali jednak wykorzystać okazji. Sam Niewiarowski przyznał, że w drugiej połowie jego drużyna musiała się bronić i szukać kontrataków. Znicz potrafił więc postawić gospodarzy przed trudnym zadaniem, ale zabrakło najważniejszego – gola.

Smolarow szukał rozwiązań zmianami. Od 46. minuty M. Broniewskiego zastępował A. Redlinski, a w 62. minucie za Mazurka wszedł A. Bartoszewicz. Później roszady przeprowadzał również Górnik, zdejmując między innymi obu strzelców z pierwszej połowy.

W 75. minucie żółtą kartkę otrzymał D. Tkacz, a minutę później Grzegorz Rogala zdobył trzecią bramkę dla gospodarzy. Wynik 3:0 pozostawił Zniczowi już znacznie trudniejsze zadanie niż to, przed którym stał przy okazji Mazurka. W tej samej minucie goście przeprowadzili kolejne dwie zmiany, a w 80. minucie upomniany został V. Okhronchuk. Rezultat nie uległ już zmianie.

Dla kibiców z Pruszkowa to mocne rozczarowanie po udanym ligowym okresie. Jeszcze w zapowiedzi z 28 października Znicz przedstawiany był jako lider z pięcioma kolejnymi zwycięstwami. W ligowym zestawieniu pruszkowianie mieli 32 punkty, a trzeci Górnik 26, więc ten pojedynek dotyczył bezpośrednio czołówki.

Teraz najważniejsza będzie odpowiedź na własnym boisku. 7 listopada Znicz podejmie Podhale Nowy Targ, a 13 listopada zagra u siebie z Sokołem Kleczew. Dopiero później, 21 listopada, czeka go wyjazd do Sandecji Nowy Sącz. Dwa najbliższe spotkania w Pruszkowie dadzą zatem okazję, by przed swoimi kibicami zostawić porażkę w Łęcznej za sobą.

Górnik ŁęcznaStatystykaZnicz Pruszków
3Gole0
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły