Prace w Parku Potulickich - urząd i wędkarze prostują zarzuty o katastrofie

W Pruszkowie atmosfera wokół Parku Potulickich zagęściła się po publikacji twierdzącej o masowym śnięciu ryb. Urząd Miasta i przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego spotkali się, by wyjaśnić wątpliwości i odnieść się do nieścisłości. Informacje o rozległym spuszczaniu wody i zniszczeniu ekosystemu zostały zakwestionowane przez obie strony.
- Prace prowadzone są według projektu technicznego i pod nadzorem zewnętrznego inspektora melioracyjnego.
- Obniżenie lustra wody dotyczy odcinka o długości 250 m, a nie rzekomych 1200 m.
- Spotkanie wyjaśniające odbyło się z udziałem Wydziału Ochrony Środowiska i przedstawicieli Polskiego Związku Wędkarskiego.
- Jak wyglądały prace w Parku Potulickich
- Spotkanie urzędu z wędkarzami - co usłyszano od PZW
Jak wyglądały prace w Parku Potulickich
Urząd zaznacza, że roboty związane z przebudową urządzeń wodnych są realizowane na podstawie wykonanego projektu technicznego i pod kontrolą uprawnionego inspektora z branży melioracyjnej (osoby zewnętrznej, niezatrudnionej w urzędzie). W komunikacie wyjaśniono też, że obniżenie poziomu wody nastąpiło na fragmencie od ul. Lipowej - przepustozastawki 1MN do Stawu S-1 - przepustozastawki 3MN i obejmowało 250 m, a nie odległość podaną w nieprawdziwym tekście. Ponadto projekt przewiduje, że na doprowadzalniku A woda musi być obniżona do rzędnych projektowych dna, aby prace modernizacyjne mogły być przeprowadzone.
Spotkanie urzędu z wędkarzami - co usłyszano od PZW
W odpowiedzi na publikację, Wydział Ochrony Środowiska zorganizował pilne spotkanie z przedstawicielami Polskiego Związku Wędkarskiego. Przedstawiciele PZW, w tym prezes Koła Wojciech Kamiński, podkreślili, że opisane w artykule tezy są nieprawdziwe i że sytuacja w parku nie ma znamion katastrofy. W wypowiedziach zwrócono uwagę na konieczność modernizacji, która ma poprawić przepływ i pomoże w utrzymaniu stanu wód w okresach suszy. W odniesieniu do harmonogramu prac prezes Koła stwierdził:
“Dziś będą dokonywane odwierty, żeby sprawdzić, jak głęboko zamarznięte są stawy.”
Wędkarze przyznali, że można mieć zastrzeżenia co do schludności prowadzonych działań, ale zasadniczo prace są wykonywane “zgodnie ze sztuką” i w terminie, który – ich zdaniem – jest jedynym dopuszczalnym, bo nie można spuszczać wody w okresie aktywności przyrody. PZW zaznaczyło także, że zimowe naturalne straty ryb nie są wynikiem prowadzonych robót, a dalsze czynności będą zależeć od grubości pokrywy lodowej.
Urząd zdecydowanie zdementował też komentarz podpisany przez Sławomira Bukowskiego, sugerujący, że miały paść pogróżki o wypowiedzeniu umów dzierżawy stawów. W komunikacie określono to jako insynuację i podkreślono, że spotkanie miało na celu wyłącznie wyjaśnienie nieprawdziwych informacji.
Pruszkowski urząd oraz PZW to główne źródła wyjaśnień w tej sprawie.
Prace przy zbiornikach będą widoczne lokalnie i mogą budzić niepokój osób obserwujących park z bliska, jednak według dostępnych informacji działania są prowadzone zgodnie z projektem i pod nadzorem. Kolejne etapy prac będą uzależnione od wyników badań grubości lodu i dalszych ustaleń między wykonawcą, inspektorem nadzoru i projektantem.
na podstawie: Urząd Miejski w Pruszkowie.
Autor: krystian

