Prace w Parku Potulickich - urząd i wędkarze prostują zarzuty o katastrofie

3 min czytania
Prace w Parku Potulickich - urząd i wędkarze prostują zarzuty o katastrofie

W Pruszkowie atmosfera wokół Parku Potulickich zagęściła się po publikacji twierdzącej o masowym śnięciu ryb. Urząd Miasta i przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego spotkali się, by wyjaśnić wątpliwości i odnieść się do nieścisłości. Informacje o rozległym spuszczaniu wody i zniszczeniu ekosystemu zostały zakwestionowane przez obie strony.

  • Prace prowadzone są według projektu technicznego i pod nadzorem zewnętrznego inspektora melioracyjnego.
  • Obniżenie lustra wody dotyczy odcinka o długości 250 m, a nie rzekomych 1200 m.
  • Spotkanie wyjaśniające odbyło się z udziałem Wydziału Ochrony Środowiska i przedstawicieli Polskiego Związku Wędkarskiego.
  • Jak wyglądały prace w Parku Potulickich
  • Spotkanie urzędu z wędkarzami - co usłyszano od PZW

Jak wyglądały prace w Parku Potulickich

Urząd zaznacza, że roboty związane z przebudową urządzeń wodnych są realizowane na podstawie wykonanego projektu technicznego i pod kontrolą uprawnionego inspektora z branży melioracyjnej (osoby zewnętrznej, niezatrudnionej w urzędzie). W komunikacie wyjaśniono też, że obniżenie poziomu wody nastąpiło na fragmencie od ul. Lipowej - przepustozastawki 1MN do Stawu S-1 - przepustozastawki 3MN i obejmowało 250 m, a nie odległość podaną w nieprawdziwym tekście. Ponadto projekt przewiduje, że na doprowadzalniku A woda musi być obniżona do rzędnych projektowych dna, aby prace modernizacyjne mogły być przeprowadzone.

Spotkanie urzędu z wędkarzami - co usłyszano od PZW

W odpowiedzi na publikację, Wydział Ochrony Środowiska zorganizował pilne spotkanie z przedstawicielami Polskiego Związku Wędkarskiego. Przedstawiciele PZW, w tym prezes Koła Wojciech Kamiński, podkreślili, że opisane w artykule tezy są nieprawdziwe i że sytuacja w parku nie ma znamion katastrofy. W wypowiedziach zwrócono uwagę na konieczność modernizacji, która ma poprawić przepływ i pomoże w utrzymaniu stanu wód w okresach suszy. W odniesieniu do harmonogramu prac prezes Koła stwierdził:

“Dziś będą dokonywane odwierty, żeby sprawdzić, jak głęboko zamarznięte są stawy.”

Wędkarze przyznali, że można mieć zastrzeżenia co do schludności prowadzonych działań, ale zasadniczo prace są wykonywane “zgodnie ze sztuką” i w terminie, który – ich zdaniem – jest jedynym dopuszczalnym, bo nie można spuszczać wody w okresie aktywności przyrody. PZW zaznaczyło także, że zimowe naturalne straty ryb nie są wynikiem prowadzonych robót, a dalsze czynności będą zależeć od grubości pokrywy lodowej.

Urząd zdecydowanie zdementował też komentarz podpisany przez Sławomira Bukowskiego, sugerujący, że miały paść pogróżki o wypowiedzeniu umów dzierżawy stawów. W komunikacie określono to jako insynuację i podkreślono, że spotkanie miało na celu wyłącznie wyjaśnienie nieprawdziwych informacji.

Pruszkowski urząd oraz PZW to główne źródła wyjaśnień w tej sprawie.

Prace przy zbiornikach będą widoczne lokalnie i mogą budzić niepokój osób obserwujących park z bliska, jednak według dostępnych informacji działania są prowadzone zgodnie z projektem i pod nadzorem. Kolejne etapy prac będą uzależnione od wyników badań grubości lodu i dalszych ustaleń między wykonawcą, inspektorem nadzoru i projektantem.

na podstawie: Urząd Miejski w Pruszkowie.

Autor: krystian