Pruszków w Sopocie przy stole o pieniądzach, szkołach i rosnących miastach

Pruszków w Sopocie przy stole o pieniądzach, szkołach i rosnących miastach

W Sopocie znów padło pytanie, które w samorządach wraca coraz częściej – gdzie powinny trafiać publiczne pieniądze, gdy jedne miejscowości tracą mieszkańców, a inne wciąż rosną. Pruszków był przy tym stole obecny przez Dorotę Kossakowską, zastępczynię prezydenta miasta, i Małgorzatę Zielonkę, skarbnik miasta. Z rozmów prowadzonych podczas Samorządowego Kongresu Finansowego wyłonił się obraz ostrożnego optymizmu, ale też świadomości, że przed miastami takich jak Pruszków stoi coraz więcej kosztownych wyzwań.

  • Na kongresie wrócił spór o to, gdzie dziś najbardziej potrzebne są pieniądze
  • Pruszków pozostaje po stronie miast rosnących, ale rachunki robią się coraz cięższe

Na kongresie wrócił spór o to, gdzie dziś najbardziej potrzebne są pieniądze

Podczas Local Trends w Sopocie samorządowcy z całej Polski rozmawiali przede wszystkim o finansach, ale pod spodem tej rozmowy kryła się dużo szersza sprawa – zmieniająca się mapa potrzeb w kraju. W wielu miejscach depopulacja stała się problemem widocznym gołym okiem, a są gminy, w których w ciągu roku nie urodziło się ani jedno dziecko. Zdarza się też, że liczba mieszkańców spada nawet w dużych i atrakcyjnych miastach, takich jak Gdynia .

W tym tle Pruszków wygląda inaczej. Jako część aglomeracji warszawskiej nadal przyciąga nowych mieszkańców, także tych w wieku produkcyjnym. To dobra wiadomość, ale dla budżetu oznacza też stałą presję – więcej ludzi to większe potrzeby w szkołach, na drogach, w komunikacji i w całej miejskiej infrastrukturze.

Pruszków pozostaje po stronie miast rosnących, ale rachunki robią się coraz cięższe

W rozmowach prowadzonych zarówno oficjalnie, jak i na uboczu kongresowych spotkań przewijał się temat rosnących kosztów oświaty. Dla samorządów to dziś jeden z najtrudniejszych rachunków do udźwignięcia, bo wydatki na szkoły i przedszkola nie zatrzymują się wraz z końcem roku budżetowego. Do tego dochodzi wygasanie środków unijnych, które przez lata napędzały wiele inwestycji.

Stąd pojawiający się coraz wyraźniej postulat, by większa część środków krajowych trafiała tam, gdzie potrzeby naprawdę rosną z roku na rok. W praktyce oznacza to spór o model finansowania państwa – czy pomagać mocniej miejscowościom rozwijającym się, czy tym, które się wyludniają. Pruszków, jak wynika z sopockich rozmów, aktywnie bierze udział w tej dyskusji i patrzy na nią nie jak na teorię, lecz jak na sprawę bezpośrednio związaną z codziennym funkcjonowaniem miasta.

Dla mieszkańców to ważny sygnał, bo od takich rozmów zależy nie tylko tempo inwestycji, ale też to, czy miasto będzie w stanie nadążać za wzrostem liczby osób, które tu mieszkają, pracują i posyłają dzieci do szkół. W Sopocie nie padły proste odpowiedzi, ale jedno wybrzmiało wyraźnie – w samorządach coraz mniej jest miejsca na stare schematy finansowania.

na podstawie: Urząd Miejski Pruszków.