Nowy model najmu w Pruszkowie ma połączyć puste mieszkania z najemcami

Nowy model najmu w Pruszkowie ma połączyć puste mieszkania z najemcami

FOT. Urząd Miejski w Pruszkowie

W Pruszkowie temat mieszkań przestał być tylko liczbą w tabeli, a stał się próbą zbudowania mostu między dwoma światami. Podczas konferencji poświęconej Społecznym Agencjom Najmu miasto pokazało, że chce wejść do rozwiązania, które ma uruchomić lokalny rynek w bardziej ludzkim kierunku. Po jednej stronie są właściciele pustych lokali, po drugiej osoby zbyt słabe finansowo, by poradzić sobie na zwykłym rynku najmu. W tle widać problem większy niż pojedyncza gmina – w całym kraju mieszkań stojących bez lokatorów jest wciąż zaskakująco dużo.

  • Puste mieszkania i trudny najem spotkały się przy jednym stole
  • Najemca dostaje stabilność, a nie tylko adres
  • Samorządy czekają na pieniądze i kolejny nabór

Puste mieszkania i trudny najem spotkały się przy jednym stole

Do programu Społecznych Agencji Najmu dołączył także Pruszków, a w konferencji poświęconej temu modelowi uczestniczyła Dorota Kossakowska, zastępca prezydenta miasta. To ważny sygnał, bo SAN nie jest kolejną urzędową nazwą bez pokrycia. Chodzi o narzędzie, które ma połączyć właścicieli mieszkań z osobami, dla których najem komercyjny bywa po prostu poza zasięgiem.

Mechanizm jest prosty w założeniu, ale ambitny w skutkach. Społeczna agencja pozyskuje lokale, głównie z rynku prywatnego, a potem przekazuje je dalej na stabilnych i przystępnych warunkach. Dla jednych oznacza to spokojniejszy wynajem, dla drugich szansę na dach nad głową bez konieczności wchodzenia w ceny, które w wielu miastach wyraźnie oderwały się od możliwości zarobkowych części mieszkańców.

Skala problemu, o której mówiono podczas konferencji, nie zostawia złudzeń:

  • około 2 mln pustostanów w Polsce
  • 144 tys. osób czekających na mieszkanie komunalne
  • co dwudzieste mieszkanie komunalne pozostaje niewykorzystane

Taki obraz pokazuje, że problemem nie jest wyłącznie brak mieszkań. Równie poważne jest to, że zasób istnieje, ale nie zawsze trafia tam, gdzie jest najbardziej potrzebny.

Najemca dostaje stabilność, a nie tylko adres

Społeczne Agencje Najmu mają działać szerzej niż zwykłe pośrednictwo. Ich rola nie kończy się na przekazaniu kluczy. Osoby korzystające z tego modelu mogą liczyć także na wsparcie społeczne, na przykład w szukaniu pracy albo w spokojniejszym wejściu w nowe otoczenie. Właśnie tu SAN różni się od klasycznego wynajmu. To nie tylko dach nad głową, ale też delikatnie poprowadzona ścieżka do samodzielności.

„SAN-y mogą być pomostem między pustymi lokalami a osobami potrzebującymi” – podkreśliła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej.

W tej krótkiej diagnozie mieści się sedno całego przedsięwzięcia. Z jednej strony są lokale, które nie pracują dla nikogo. Z drugiej – ludzie, którzy utknęli w tzw. luce czynszowej, czyli są za „bogaci” na pomoc mieszkaniową wprost z systemu, ale zbyt słabi finansowo, by bezpiecznie wejść w rynek najmu. SAN ma zapełnić właśnie tę szczelinę.

Na razie w Polsce działa 15 Społecznych Agencji Najmu, a kolejne są uruchamiane. To wciąż mało jak na skalę potrzeb, dlatego powstał Ośrodek Rozwoju Najmu Społecznego, który pomaga samorządom wdrażać ten model. Dla gminy takiej jak Pruszków to istotne, bo oznacza dostęp do gotowej wiedzy, a nie start od zera.

Samorządy czekają na pieniądze i kolejny nabór

Zainteresowanie programem już teraz okazało się duże. W pierwszym etapie udział wzięło ponad 420 gmin z całego kraju. To liczba, która dobrze pokazuje, że samorządy szukają narzędzi wykraczających poza klasyczne myślenie o mieszkalnictwie.

Finansowanie również ma znaczenie, bo bez pieniędzy nawet najlepszy model zostaje na papierze. Rozwój SAN wspierają środki europejskie:

  • ponad 130 mln zł na rozwój programu FERS
  • jesienią 2026 r. planowany kolejny nabór na 60 mln zł

Równolegle rozwijany jest także program Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych realizowany przez Krajowy Zasób Nieruchomości. W jego ramach do końca 2029 r. ma powstać nawet 30 tys. mieszkań. To osobny tor działań, ale wpisuje się w ten sam kierunek – zwiększanie dostępności mieszkań tam, gdzie rynek sam nie daje rady.

Dla Pruszkowa udział w tym procesie oznacza więcej niż symboliczne dołączenie do ogólnopolskiej inicjatywy. To wejście w model, który może z czasem odciążyć osoby szukające lokum, a jednocześnie lepiej wykorzystać zasób mieszkań już istniejących. W mieście, gdzie dostęp do najmu bywa napięty jak cienka linka, takie rozwiązanie może okazać się jednym z nielicznych, które łączy interes właściciela, najemcy i samorządu bez zderzenia tych trzech światów.

na podstawie: Urząd Miejski Pruszków.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski w Pruszkowie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.